Księga gości

Niezwyczajne życie proboszcza Polkowskiego

 

Na cmentarzu parafialnym w Bobrownikach tuż obok mogiły Ignacego Polkowskiego, pisarza solnego bobrownickiego z 1854 r. znajduje się inna, równie skromna.  Składa się on z kamienia narzutowego bez napisów i żelaznego krzyża. Ze względu na jego formę można przypuszczać, że powstał on mniej więcej tym samym czasie co grób pisarza  Polkowskiego. Mogiła położona  jest w rzędzie, w którym o grób dalej znajduje się okazała mogiła  proboszczów parafii bobrownickiej: ks. Adriana Oszczygła zmarłego  w 1881 r. i ks.  Łukasza Lisickiego zmarłego w 1889 r.  Nasuwa to wniosek, że w bezimiennej mogile spoczywa ktoś powiązany z pisarzem solnym Ignacym Polkowskim i jednocześnie na tyle znaczący by w późniejszym czasie pochowano w jego pobliżu proboszczów bobrownickich. W historii Bobrownik była taka osoba, ksiądz Antoni Polkowski w latach 1832 - 1860 administrator i proboszcz parafii Bobrowniki.

Antoni Polkowski urodził się ok. roku 1798 w Karczewie w obecny m województwie lubelskim. Był synem Ignacego Polkowskiego i Marianny z Zawadzkich. O jego wczesnym dzieciństwie nic nie wiadomo. Prawdopodobnie pozostawał wraz ze swym rodzeństwem przy rodzicach. Jego życie związało się ok. 1814 r. z Bobrownikami  w tym roku bowiem jego ojciec otrzymał nominację na posadę pisarza magazynu solnego w tym wówczas mieście rządowym. Przeznaczony przez rodziców do stanu duchownego szkołę średnią (retorykę) ukończył we Włocławku,  następnie uczył się w seminarium w Warszawie gdzie 27 maja 1824 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Mikołaja Manugiewicza. Po święceniach posługę pasterską odbywał w kolegiacie w Łasku, następnie w Konecku, Ślesinie, Lubstówku aż wreszcie 1832 r. wraca do Bobrownik otrzymawszy nominację na administratora miejscowej parafii.  Musiało to być dla księdza Polkowskiego radosne wydarzenie powrócił bowiem do miejscowości, w której od lat żyli jego  ojciec, matka i rodzeństwo i  którą,  oraz jej mieszkańców znał doskonale.

 

Parafia bobrownicka miała opinię ubogiej. Wielu poprzedników księdza Polkowskiego uskarżało się, że proboszcz z braku dochodów ma problemy z utrzymaniem swoim i kościoła.  Mimo tego nowy kapłan energicznie zabrał się do administrowania parafią osiągając w tym zakresie spore sukcesy. Na ziemi proboszczowskiej osadził gospodarza, na gruncie miejskim wybudował dwie drewniane stodoły, owczarnię, oborę a także na dom „na włóce pod górą”. Kościół parafialny utrzymywał w dobrym stanie. Zapobiegliwy w sprawach gospodarczego funkcjonowania parafii nie dbał o swoją wygodę bowiem wizytacje parafii bobrownickiej z 1842 i 1844 roku zgodnie stwierdzają, że dom plebański „wielkiej wymaga reperacji”.

 

Wielkość inwestycji księdza Polkowskiego w skali Bobrownik była imponująca. Oprócz wyżej wymienionych budynków zbudował też „sklep” czyli murowana piwnicę pod plebanią, studnię przy niej i założył sad owocowy na mordze gruntu.  Wszystkie te inwestycje z pewnością nie powstały z finansów parafii, której dochody były  jak wspomniałem niewielkie. Przypuszczać  można, że  ksiądz Polkowski w swojej działalności gospodarczej na terenie Bobrownik korzystał ze wsparcia finansowego swojego ojca,  bobrownickiego pisarza solnego Ignacego Polkowskiego, którego posada była bardzo korzystna finansowo.

 

Myliłby się jednak ten, kto doszedłby do wniosku, że aktywność Księdza Antoniego Polkowskiego w Bobrownikach zasadzała się głównie na sprawach materialnych. Jak o tym świadczą nieliczne zachowane dokumenty rzetelnie wykonywał swoje pasterskie obowiązki. Na przykład za jego osobistym staraniem i za pośrednictwem biskupa diecezji płockiej w 1845 r. kościół i parafia  bobrownicka od Stolicy Apostolskiej otrzymały  odpust na uroczystość  Różańca Świętego Najświętszej Marii Panny co było nie lada wydarzeniem w życiu religijnym miasteczka.

 

Był  ksiądz  Polkowski  też postacią pełnokrwistą. W tym samym 1845 roku, zapewne z powodu jakiegoś konfliktu otrzymał wezwanie aby stawił się w bliżej nieznanej sprawie u swoich przełożonych w Płocku i ponieważ ignorował kolejne pisma w tym przedmiocie  zagrożono mu, że zostanie on postawiony przed oblicze zwierzchności za pomocą wojska co jak napisano „przyjemnym mu nie będzie”. Parę lat później,  w 1848 roku skazany został przez Sąd Policji Prostej w Lipnie za „rozpowszechnianie podburzających pogłosek” na dozór policyjny i zwrot kosztów postępowania. Mimo to a może dzięki i temu ksiądz Antoni Polkowski cieszył się wielkim poważaniem mieszkańców Bobrownik co kilka lat później sprowadziło na niego poważne kłopoty.

 

Prawdopodobnie pod koniec 1852 roku ksiądz Polkowski otrzymał nominację na proboszcza parafii bobrownickiej bowiem od września tego roku zaczyna podpisywać akty stanu cywilnego już jako jej  proboszcz, a nie jak do tej pory administrator.

 


Autograf księdza Polkowskiego z bobrownickich akt stanu cywilnego (1859 r.)

 

6 lipca 1858 roku w bobrownickich lasach miejskich doszło do ogromnego pożaru. Był on tak wielki, że dymy niosły się aż do Dobrzynia nad Wisłą. Pożar widoczny był też w Lipnie co spowodowało tam alarm i na miejsce szalejącego żywiołu przyjechał sam naczelnik powiatu lipnowskiego. Pożoga trwała sześć godzin i zapewne spłonął by cały las gdyby ją w końcu szczęśliwie  nie przerwała ulewa. Straty były ogromne. Spłonęło około 400 hektarów borów miejskich.  Kataklizm był na tyle poważny, że spowodował reakcję rządu Królestwa Polskiego. Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Duchownych, której to podlegały Bobrowniki jak miasto rządowe wysłała do miasteczka referenta leśnego Aleksandrowicza z zadaniem urządzenia spalonego lasu miejskiego. Przybywszy 27 września 1858 r. na miejsce Aleksandrowicz z miejsca wziął się do pracy. Z pomocą mierniczego zaczął wymierzać pogorzelisko. Jego praca wzbudziła podejrzenia mieszczan bobrownickich, którzy tłumnie zjawili się na wypalenisku i uniemożliwili dalsza pracę Aleksandrowiczowi i jego pomocnikom.  Wzburzeni bobrowniczanie powoływali się na swoje prawa do lasu miejskiego nadane im przez królów polskich, których naruszyć oni nikomu nie pozwolą. Zmuszony do odstąpienia od pracy Aleksandrowicz zwrócił się o pomoc do naczelnika powiatu lipnowskiego, który do Bobrownik wysłał czterech żołnierzy z ich dowódcą kapitanem Drozdowem, który bez użycia siły skłonił mieszczan bobrownickich do uległości i obietnicy wstrzymania się od gwałtownych wystąpień. Nie był to koniec całego incydentu. O podburzenie mieszkańców Bobrownik do oporu przeciw władzy referent leśny Aleksandrowicz oskarżał w swoich raportach księdza Polkowskiego „mającego na nich wielki wpływ bowiem będący rodem z tutejszego miasta” i spotykającemu się z nimi na „codziennych schadzkach” w karczmie i swoim mieszkaniu  a nawet nadużywający wspólnie alkoholu. Władze guberni płockiej to doniesienie potraktowały bardzo poważnie. Ksiądz Polkowski wezwany został do Płocka w celu złożenia wyjaśnień w biurze konsystorza płockiego jako  swojej zwierzchności. Najwyraźniej wyjaśnieniom tym dano wiarę bowiem duchowny powrócił do swojej parafii i duszpasterskiej pracy, którą kontynuował do marca 1860 r. kiedy to prawdopodobnie zachorował i po długiej chorobie zmarł w Bobrownikach 25 listopada tego roku, po 28 latach piastowania funkcji administratora i proboszcza miejscowej parafii.

 

Jego śmierć mieszkańcy Bobrownik z pewnością przyjęli ze smutkiem. Ksiądz Antoni Polkowski w dzieciństwie  wychowywał się wraz z nimi i zapewne był bardzo związany z tą miejscowością i jej mieszkańcami a pełniąc przez lata posługę kapłańską  dzielił wspólnie smutki i radości bobrownickiej społeczności zdobywając sobie jej szacunek i autorytet.

 

Być może pamiątką po nim jest owa bezimienna mogiła na bobrownickim cmentarzu parafialnym wspomniana we wstępie niniejszego artykułu.

 


 

Domniemany grób księdza Antoniego Polkowskiego na cmentarzu parafialnym w Bobrownikach

 

W. Buller