Księga gości

Wspomnienia bobrownickie Rozdział 1

 

Słowo o autorze wspomnień

 

Kazimierz Buller urodził się 29 lutego 1928 roku w Bobrownikach nad Wisłą. Tam też spędził dzieciństwo i wczesną młodość. W czasie wojny pracował przymusowo u niemieckich gospodarzy w okolicach Bobrownik a następnie w jesienią 1944 r. był skierowany przez Arbeitsamt w Lipnie do obozu robotników przymusowych w Tłuchowie do pracy przy umocnieniach polowych. W 1949 r. powołany do wojska pozostał w nim i dosłużył się stopnia podpułkownika. W 1982 r. został zwolniony  z armii z powodu opozycyjnej działalności swoich, dorosłych już dzieci. Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności w 1989 r. awansowany do stopnia pułkownika. Udekorowany licznymi odznaczeniami państwowymi w tym krzyżem kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 13 września 2004 roku, pochowany jest na cmentarzu parafialnym w Bobrownikach.

 

 

Kazimierz Buller - Wspomnienia

 

 

O Bobrownikach 

 

Bobrowniki nad Wisłą są bardzo starą osadą, która posiadała prawa miejskie, lecz utraciła je w czasie zaborów. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku już tych praw im nie przywrócono. Położone są na prawym brzegu Wisły w odległości około 400 – 500 m. od rzeki. Od strony północno – wschodniej do Bobrownik przylega taras o wysokości 30 – 40 m. Taras ten nazywany jest górami.

 

W centrum Bobrownik położony jest rynek, z którego rozchodzą się ulice w kierunku:

 

- do Włocławka (12 km.) przez Bógpomóż Nowy i Bógpomóż Stary,

- do Włocławka przez Bobrowniki Pole i Polichnowo,

- do Lipna (18 km.) przez Bobrowniki Pole i Brzeźno

- do Nieszawy (7 km.) przez Rybitwy

 

W rynku znajdował się Urząd Gminy, w którym urzędował wójt, a obok znajdował się areszt, który mieszkańcy nazywali „kozą”.

 

Obok Urzędu Gminy znajduje się remiza Ochotniczej Straży Pożarnej, w której ¾ stanowiła sala widowiskowa ze sceną a ¼ przeznaczona była na sprzęt strażacki w postaci pompy ręcznej (sikawki), beczek na wodę konnych (wóz z beczkami do przewożenia wody do sikawki) i inny sprzęt niezbędny do gaszenia pożaru.

 

Przy ulicy Kościelnej znajduje się kościół parafialny pod wezwaniem św. Anny, a po drugiej stronie ulicy była plebania, która zajmował ksiądz proboszcz. Ksiądz proboszcz prowadził z dziećmi naukę religii w siedmio klasowej szkole powszechnej, która znajdowała się w odległości  50 m. od kościoła. Do szkoły tej uczęszczały dzieci z Bobrownik i okolic takich jak: Bógpomóż Nowy i Stary, Polichnowa, Piasków, Bobrowniki Pole i Rybitw.

 

Ponadto w Bobrownikach znajdowały się: Dwa sklepy, tak zwane kolonialne, pana Witkowskiego przy ulicy Senatorskiej i pana Walczaka na rynku. W sklepach tych można było kupić wszystkie niezbędne produkty do życia i do domu. W rynku była też piekarnia pana Laskowskiego i pana Mullera.  W sklepach tych kupowało się za pieniądze, a kto ich nie posiadał brał towar na tak zwany ”borg”. Polegało to na tym, że właściciel sklepu miał odpowiedni zeszyt, w którym zapisywał zborgowane rzeczy. Dłużnicy po zdobyciu pieniędzy oddawali je właścicielowi sklepu, który ich wykreślał z zeszytu.

 

W Bobrownikach przed wojną znajdowały się: Cztery warsztaty kowalskie czyli kuźnie, pana Rutkowskiego w rynku, pana Dobrołęckiego przy ulicy Lipnowskiej i pana Eluszkiewicza i Zalewskiego przy ulicy Senatorskiej. Dwa warsztaty stolarskie pana Kopczyńskiego i pana Wolstendorfa przy ulicy Senatorskiej i dwa warsztaty szewskie panów Grabowskiego i Dąbrowieckiego przy ul. Senatorskiej. Były też dwa młyny, jeden parowy pana Podsiadły i wodny pana Mulcuna.

 

W Bobrownikach ulice Lipnowska, Senatorska i Kościelna były brukowane tak zwanymi „kocimi łbami”. Rynek natomiast był porośnięty mizerna trawą.

 

Bobrowniki zamieszkiwali przede wszystkim Polacy. Jedenaście rodzin było pochodzenia niemieckiego i dwie rodziny żydowskie.

 

Zatrudnienie mieszkańców było różne. Część posiadała małe gospodarstwa rolne i utrzymywało 1 konia i 2-3 krowy. Stajnie i obory posiadali przy domach mieszkalnych a stodoły na górach, w których przechowywano płody rolne. Jeden kompleks stodół był rozmieszczony w kierunku południowo –wschodnim a drugi północno – wschodnim. Jednak większa część mieszkańców utrzymywała się z rzeki Wisły. Byli to rybacy, którzy łowili ryby różnymi sposobami i sieciami. Drygawicami, szepnerem, na sznury, snopami (węgorze), wirszami i innymi. Złowione ryby przechowywali w sadzach i raz w tygodniu wożono je do Włocławka na sprzedaż, rzadziej do Nieszawy, nabywcami ryb byli przeważnie Żydzi.

 

Większą grupę stanowili robotnicy wiślani, którzy posiadali duże łodzie, tak zwane „baty”, na których zatrudniały się dwie osoby. Mniejszą grupę stanowili robotnicy, którzy pracowali przy regulacji Wisły na tak zwanych „główkach”.

 

Najbliższe okolice Bobrownik

 

Na północno-wschodnim kierunku od Bobrownik rozciąga się miejscowość Bobrowniki Pole. Bobrowniki Pole jest to duży obszar zamieszkały przez rodziny chłopskie. Jest to wieś, która nie ma zwartej zabudowy a luźno położone gospodarstwa. Ziemia słaba, przeważnie żytnio – ziemniaczana. Gospodarstwa w przeważającej większości małe. Na Bobrownickim Polu mieszkała nasza bliska rodzina ze strony ojca. Władysław Buller, Czesław Buller, Grzegorzewska Felicja z domu Buller  i Franciszek Buller. Za Polem Bobrownickim w Dębinie mieszkali rodzice mojego ojca, Jan i Anastazja Buller z domu Baranowicz. W tym samym domu mieszkali:  Stanisław Buller i Helena Grzankowska z domu Buller, brat i siostra mojego ojca.

 

W kierunku południowo – wschodnim od Bobrownik przy szosie z Bobrownik do Włocławka położona jest wieś Polichnowo. Zamieszkują je rodziny chłopskie. Ziemia słaba żytnio – ziemniaczana. Na Polichnowie mieszkały dwie siostry ojca, Zenobia i Marta Prylińskie. Obie wyszły za mąż za rodzonych braci.

 

W kierunku południowym, wzdłuż drogi Bobrowniki – Włocławek rozciąga się wieś Bógpomóż Nowy, a dalej Bógpomóż Stary. W obydwu wsiach zamieszkiwali Niemcy. Posiadali oni duże gospodarstwa rolne od 50 do 100 i więcej hektarów. Ziemie są dobre, na których wszystko rośnie. Niemcy do prac w gospodarstwach wynajmowali Polaków z biednych rodzin. Pochodzili oni ze wsi Piaski i częściowo z Polichnowa. W Bógpomóż Starym znajdowała się szkoła powszechna czteroklasowa, w której uczono w języku niemieckim. W tym samym budynku mieścił się kościół ewangelicki, w którym pastor odprawiał nabożeństwo.

 

W kierunku północno – zachodnim wzdłuż drogi Bobrowniki – Nieszawa położona jest wieś Rybitwy, a dalej Mniszek. Rybitwy zamieszkiwali Niemcy jak również Mniszek. Ziemie dużo słabsze niż na Bógpomóż i gospodarstwa już dużo mniejsze. Na Rybitwach znajdowała się szkoła czteroklasowa niemiecka i w tym samym miejscu mieścił się kościół ewangelicki.

 

O sobie i rodzinie

 

Urodziłem się 29 lutego 1928 roku z ojca Zygmunta Buller i matki Zofii z domu Pomorskiej w Bobrownikach przy ulicy Senatorskiej 9. W mojej rodzinie zastałem już siostrę Alfredę oraz jak się później dowiedziałem był również brat Jerzy, który zmarł mając zaledwie dwa lata. Oprócz naszej rodziny w tym samym domu mieszkał dziadek, ojciec mojej matki Stanisław Pomorski i babcia Antonina z domu Paźniewska. Ojciec jak również i dziadek byli robotnikami i pracowali na Wiśle. Wychowaniem moim jak i siostry zajmowała się przede wszystkim mama i babcia ponieważ ojciec w sezonie letnim bardzo często pracował z dala od Bobrownik i do domu przyjeżdżał raz w tygodniu lub rzadziej.

 

Rodzice autora Zofia zd. Pomorska i Zygmunt Buller

 

Gdy dorosłem do lat trzech oddano mnie do ochronki. Ochroniarka była pani Lucyna Zacniewska a ochronka mieściła się przy ulicy Nieszawskiej w domu pana Stanisława Gajewskiego. Do ochronki chodziłem do roku 1934. Z okresu chodzenia do ochronki pamiętam tylko to, że miałem długie włosy jak dziewczyny oraz wycieczki z panią ochroniarką nad Wisłę i do lasku pana Mareckiego (Niemca) w odległości ok 1 km. od Bobrownik, położonego na Bógpomożu Nowym.

 

Autor wspomnień w okresie gdy uczęszczał do ochronki  razem z rodzicami z starszą siostrą Alfredą, ok. 1932 r. Zdjęcie wykonane na rynku w Bobrownikach

 

Po ukończeni sześciu lat uparłem się aby mnie wysłano do szkoły. Rodzice mi tłumaczyli, że jeszcze mam rok czasu i mogę poczekać. Ja jednak byłem uparty w swoim postanowieniu i w końcu przyjęto mnie do szkoły warunkowo. Kierownik szkoły pan Katkiewicz postawił warunek, że jeżeli podołam nauce to w szkole pozostanę. Tak więc w 1934 r. zacząłem swoja edukację w szkole powszechnej, która znajdowała się na drugiej ulicy. Do szkoły chodziłem przez podwórko pana Malinowskiego, który był naszym sąsiadem.

 

W roku 1931, gdy ja zacząłem chodzić do ochronki przyszła na świat moja siostra Stefania.

 

Ojciec mój pochodził z dużej rodziny chłopskiej. Miał czterech braci i pięć sióstr. Matka natomiast pochodziła z biednej rodziny, miała jedna siostrę Jadwigę i jednego brata, który zmarł. Brat mamy miał na imie Stanisława i moje oczy go nie widziały.

 

Dziadkowie autora Jan i Anastazja Buller i ich pięć córek i pięciu synów, część rodzeństwa już z małżonkami i dziećmi.    Dębina 1915 r.

 

Z dziadka Jana i babci Anastazji urodziły się następujące dzieci:

 

  1. Stanisław Buller zamieszkały w Dębinie. Posiadał dość duże gospodarstwo rolne. Miał jednego syna Zbigniewa, który odziedziczył gospodarstwo po ojcu.
  2. Czesław Buller mieszkał na Polu Bobrownickim. Posiadał gospodarstwo rolne. Miał dwóch synów i jedna córkę. Jego syn Alfred po wojnie wyjechał do Nowej Huty a następnie poznał Niemkę i przeniósł się do Drezna. Drugi jego syn Ignac ukończył studia, został inżynierem i osiedlił się w Gdyni. Córka Barbara zamieszkała w Lipnie i pracowała na poczcie.
  3. Franciszek Buller mieszkał na Polu Bobrownickim. Posiadał gospodarstwo rolne. Miał dwóch synów i trzy córki. Synowie, Stanisław i Jan odziedziczyli gospodarstwo po ojcu. Córki: Franciszka wyszła za mąż i zamieszkała w Bobrownikach przy ul. Senatorskiej. Jadwiga również wyszła za mąż i po wojnie w ramach reformy rolnej otrzymała gospodarstwo we wsi Bógpomóż Stary i tam zamieszkała.  Trzecia córka Henryka wyszła za mąż za kujawiaka Szmajdę i zamieszkała we wsi Włoszyca.
  4. Władysław Buller mieszkał na Polu Bobrownickim. Miał jedna córkę Helene, która wyszła za mąż i opuściła rodzinne strony.
  5. Felicja Grzegorzewska wydała na świat czworo dzieci, dwóch synów i dwie córki. Syn Jan został gospodarzem na Polu Bobrownickim a Zenon był nauczycielem i po wojnie zamieszkał w Lipnie. Córki Helena pozostała na ojcowiźnie a Zenobia po wyjściu za mąż zamieszkała w Ciechocinku.
  6. Zenobia Prylińska miała czworo dzieci. Syn Zenon pozostał na ojcowiźnie, Eugeniusz przd wojna kształcił się na księdza jednak nie ukończył seminarium bo przeszkodziła mu w tym wojna. Po wojnie studiował medycynę lecz tez jej nie ukończył i powrócił na Polichnowo i stał się gospodarzem. Kolejny syn Zygmunt po wojnie wyprowadził się do Warszawy. Córka Stanisława wyszła za mąż za warszawiaka i zamieszkała w stolicy.
  7. Marta Prylińska miała troje dzieci. Synowie: Aleksander przed wojna był oficerem. Całą wojnę spędził w oflagu. Po wojnie ożenił się z Angielka i wyemigrował do Australii. Edmund pozostał na ojcowiźnie. Córka Wacława wyszła za mąż  za warszawiaka i zamieszkała z mężem.
  8. Helena Grzankowska miała troje dzieci. Syn Czesław zamieszkał po wojnie w Nowej Hucie. Córki: Kazimiera po wojnie zamieszkała we Włocławku a Wacława po wojnie wyszła za mąż i zamieszkała w Warząchewce koło Włocławka.
  9. W 1934 roku z Ciechocinka do Bobrownik sprowadziła się piąta siostra ojca, Anastazja Wasilewska, która miała czworo dzieci. Syn Henryk w 1947 roku poszedł do wojska. Służył w Dęblinie i po wojsku tam pozostał. W tym samym roku wujostwo Wasilewscy wraz z córkami przeprowadzili się do Gdańska. Córki: Lucyna zamieszkała w Gdańsku Oliwie a Maria i Anastazja zamieszkały w Gdańsku.
 

Siostra mojej mamy Jadwiga Krażewska mieszkała we Włocławku. Jej mąż był przed wojna policjantem. Ciotka Krażewska miała troje dzieci: Córka Zofia zamieszkała po wojnie w Stoczku Łukowskim. Synowie: Henryk zamieszkał w Chełmicy a później w Bobrownikach, Roman został profesorem geologii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

 

Poza wymieniona bliska rodziną w Bobrownikach i na Polu Bobrownickim zamieszkiwała dalsza rodzina. Było mnóstwo ciotek i wujków ale jakie były ich powiązania z nasza rodziną to już tego nie wiem.

 

I tak w Bobrownikach mieszkała dość liczna rodzina Piotrowskich. Rodzina ta była połączona z linią dziadka Pomorskiego. Byli również Eluszkiewicze lecz jakie były nasze z nimi powiązania tego nie wiem podobnie ja z rodziną Stefana Grzankowskiego. W Bobrownikach mieszkała również ciotka Falkowska, Kużbowa z rodziny Piotrowskich oraz jakiś czas w naszym domu mieszkała ciotka Szarkowska, która przed wojna przeprowadziła się do Grodna. Na Polu Bobrownickim zamieszkiwały rodziny Celmerów, Baranowiczów, Grzankowskich. Były to rodziny skoligacone z rodziną dziadków Bullerów. Na Polu Bobrownickim mieszkała też ciotka Sabina Rutkowska z domu Pomorska. Razem z ciotka Sabiną mieszkała jej matka Weronika Pomorska wdowa po bracie dziadka Andrzeju. Ja i moje rodzeństwo odzywaliśmy się do niej stryjenko.