Księga gości

Starostwo w grodzkie w Bobrownikach

 

 

Monumentalne ruiny zamku w Bobrownikach, które poprzez styl architektoniczny w jakim został zbudowany kojarzą się przede wszystkim ze średniowieczem są niemym świadkiem długiego okresu czasu, kiedy w jego murach miał swoją siedzibę starosta grodzki oraz sąd i kancelaria grodzka – jedyny urząd tego rodzaju, który w okresie I Rzeczypospolitej obejmował swoją jurysdykcją całe terytorium Ziemi Dobrzyńskiej.

 

Starostowie dzielili się na niegrodowych i grodowych. Ci pierwsi byli jedynie dzierżawcami dóbr królewskich i ich urząd był jedynie tytularny. Natomiast stanowisko starosty grodowego było znacznie bardziej prestiżowe i wiązało się z dożywotnim sprawowaniem w imieniu króla administracji i sądownictwa na terenie swojego powiatu lub ziemi. Starosta stał na czele sądu i urzędu grodzkiego, pełnił a raczej wyznaczeni przez niego urzędnicy funkcje policyjne, dbał o bezpieczeństwo na drogach. Posiadał tzw. prawo miecza, czyli prawo do egzekucji wyroków sądów wszystkich instancji na podległym sobie terytorium.

 

W Rzeczpospolitej szlacheckiej sądami pierwszej instancji były sądy ziemskie i grodzkie. Sądy ziemskie zajmowały się głównie sprawami cywilnymi a także czynami kryminalnymi popełnianymi przez szlachtą posiadającą ziemię. Ziemstwo składało się z sędziego, podsędka i pisarza. Ci trzej sędziowie obierani bywali na sejmikach powiatowych i zatwierdzani przez króla. W okresie od ok. połowy XVII w. aż do reformy sądownictwa przez sejm w 1764 r. na skutek zrywania i niedochodzenia do skutku sejmików lub sabotowania elekcji sędziów przez kanclerzy czy dwór królewski wiele sądów ziemskich nie działało nawet i po kilka lat. W takiej sytuacji ich kompetencje masowo przejmowały sądy grodzkie, do których zasadniczych kompetencji początkowo należało rozpatrywanie spraw gardłowych z tak zwanych czterech artykułów grodzkich czyli: podpalenie, napad na dom szlachcica, rabunek na drodze publicznej i porwanie dziewicy, oraz sądzenie w sprawach cywilnych i karnych szlachty nieosiadłej.

 

Zaletą sądów grodzkich była ich stała siedziba natomiast sądy ziemskie jeżeli w ogóle do nich dochodziło odbywały się na tak zwanych roczkach ziemskich w czasie których sędziowie, objeżdżali swój okręg sądowniczy. Na Ziemi Dobrzyńskiej sądy ziemskie odbywały się trzy razy do roku w Dobrzyniu, Lipnie i Rypinie.

 

Sąd grodzki obradujący pod przewodnictwem starosty i wyznaczonego przezeń sędziego grodzkiego nie był obarczony wadami sądu ziemskiego bowiem starosta mógł w każdej chwili mianować w razie potrzeby sędziego a i wakanse na stanowisku starosty zdarzające się w przypadku jego śmierci nie trwały długo bowiem był to urząd szczególnie pożądany przez możną szlachtę i przechodził niemalże z rąk do rąk. Tytuł starosty grodzkiego był tak prestiżowy, że zabiegali niego nawet przedstawiciele najznamienitszych familii, piastujący już zazwyczaj senatorskie godności.

 

Urząd grodzki funkcjonujący obok sądu miał z punktu widzenia szlachty bardzo istotną zaletę. Prowadził mianowicie rozbudowaną kancelarię pracującą z wyjątkiem dni świątecznych przez cały rok. Jej jednym z głównych zadań było prowadzenie ksiąg, w których w większości szlachta ale także osoby spoza stanu szlacheckiego wpisywały różnego rodzaju oświadczenia i dokumenty, które wraz z umieszczeniem w odpowiedniej księdze nabierały mocy prawnej. Do ksiąg wpisywano w zasadzie wszystkie dokumenty i oświadczenia, które chciano uwierzytelnić lub upublicznić. Tak więc były to akty prawne dotyczące dysponowaniem majątkiem, zeznania urzędników o dokonanych czynnościach prawnych, akty publiczne – między innymi sejmowe lub sejmikowe i skargi na dokonane przestępstwa bowiem tylko skarga zapisana czyli oblatowana mogła być przedmiotem dochodzenia sądu grodzkiego.

 

Dla lepszej orientacji w tym gąszczu różnorakich przyjmowanych dokumentów księgi były podzielone na kategorie określające charakter przyjmowanych doń wpisów. Ogólnie rzecz biorąc były to: Libri inscriptionum - księgi inskrypcji,  libri relationum – księgi relacji oraz księgi wytworzone przez sąd i urząd grodzki czyli  libri decretorum iudicii – księgi wyroków sądu grodzkiego oraz libri decretorum oficii – księgi wyroków urzędu grodzkiego.

 

Wspomniane wyżej sądy ziemskie  również prowadziły swoje księgi służące analogicznym celom jak księgi grodzkie jednak nie przyjmowano do nich wpisów jak do grodzkich przez cały rok, ale tylko podczas kadencji sądowych (roczków) i przez dwa tygodnie przed każdą kadencją. Fakt ten powodował, że korzystano z nich znacznie rzadziej niż z ksiąg grodzkich.

 

Szlachta polska wielce dbała o swoje interesy majątkowe i polityczne zdawała sobie sprawę z wagi funkcjonowania ksiąg grodzkich toteż w 1601 r. na prośbę posłów dobrzyńskich księgi grodzkie bobrownickie otrzymały status wieczystych co zostało wpisane w knstytucji sekmowej. Funkcjonowanie kancelarii grodzkiej regulowały też odpowiednie przepisy stanowiące o na przykład o tym, że nie wolno było ksiąg wynosić poza urząd toteż nawet chorych więc przywożono doń aby złożyli tam swoje oświadczenie. Tylko król mógł zezwolić, żeby susceptant czyli urzędnik przyjmujący wpis udał się z księgą do prywatnego domu. Wydarcie zaś karty z księgi lub fałszerstwo podlegało karze śmierci.

 

Jak już wspomniano zwierzchnictwo nad kancelarią grodzką, w której powstawały i przechowywane były wymienione wyżej księgi sprawował starosta grodzki. Do jego obowiązków należało mianowanie obsługujących ją urzędników a także finasowanie i pilnowanie jej prawidłowego funkcjonowania. Ciążyła też na staroście odpowiedzialność za nadużycia spowodowane przez mianowany przez siebie personel. W rzeczywistości nadzór ten był raczej iluzoryczny bowiem starostowie raczej rzadko bywali w miejscach swojego urzędowania. Najczęściej bywało tak, że nowo mianowany przez króla starosta grodzki po otrzymaniu przywileju i oblatowaniu go w aktach grodu uroczyście wjeżdżał do ozdobionego na tę okazję miasta, w  którym witali go lokalni dygnitarze, szlachta i pospólstwo. W siedzibie grodu w obecności świadków odbierał od urzędników przysięgę na wierność jemu, królowi i Rzeczypospolitej, którą również wpisywano w akta. Już w XVII i XVIII wieku najczęściej na uroczystościach tych, a później na okresowym wizytowaniu i rozstrzyganiu spraw spornych kończyły się obowiązki starosty.

 

Jak wielką uroczystością była instalacja nowego nominata świadczy opis objęcia w dniu 12 XII 1787 r. starostwa bobrownickiego przez jego ostatniego już starostę, Jana Ośniałowskiego, dawnego tamtejszego regenta grodzkiego :

 

„Imć Pan Jan Ośniałowski, Starosta Grodzki Bobrownicki Ziemi Dobrzyńskiey, Pisarz Woysk Koronnych, Kawaler Orderu Św. Stanisława, przy licznym Zgromadzeniu Senatorów, Urzędników y Obywatelów, tak teyże Ziemi, iako Woiewództwa Kuiiawskiego y Płockiego, ufundowawszy jurysdykcyą Grodu Bobrownickiego Ziemi Dobrzyńskiey, a utwierdziwszy przeszłych officyalistów Grodu tegoż, z okoliczności tak rozpoczętey Juryzdykcyi, iako też znastąpionych nazaiutrz Jmienin Jmci Pana Damazego Mioduskiego, Sędziego Ziem: Dobrzyńskiego, Kawalera Orderu Św. Stanisława iako dawnego swego przyiaciela, a ukochanego y upoważanego od Obywatelów tey Ziemi Męża, przy spełnianiu zdrowia Naiaśnieyszego Króla Pana Miłł: y Xiążęcia Jmci Prymasa, oraz całey Familii, z nieustannym biciu z harmat y Rezonancyii Muzyczneii, z zwykłą do ukontentowania wszystkich częstował ludzkością”

 

Kierowaniem sądem (iudicium) i urzędem grodzkim (officium) zajmowali się, jak już wspomniano, wyznaczeni przez starostę oficjaliści, których mógł on w każdej chwili odwołać. Zastępował starostę w jego czynnościach podstarości zaś na czele kancelarii stał pisarz grodzki, którego zastępował regent (rejent). Ponadto gród zatrudniał podpiska, wiceregenta, susceptantów i woźnych. Czynności sądowe poza urzędem, egzekucje wyroków wykonywali liczni subdelegaci grodzcy. Wszyscy urzędnicy grodu, poza woźnymi, pochodzili ze stanu szlacheckiego.

 

Sąd grodzki obradował co 6 tygodni na „roczkach sądowych”. Sprawy na nim rozpatrywali starosta lub jego zastępca, sędzia grodzki i pisarz grodzki. Jak pisze Alicja Falniowska-Gradowska w książce „Królewszczyzny i starostowie w dawnej rzeczypospolitej”:

 

„/…/Ważną, a nawet groźną władzą był gród. Skazywać mógł ludzi wszystkich stanów na ciężkie kary kryminalne - ,,na gardło, wieżę i okup pieniężny". Posiadał własne więzienie, prokuratora i kata. Tracenie szlachty zdarzało się bardzo rzadko, natomiast plebejusze skazywani byli na śmierć bez wielkich ceremonii/…/”

 

Nie oznacza to, wcale, że sądy grodzkie były wobec przestępców pochodzących ze stanu szlacheckiego pobłażliwe. Za ciężkie przewinienia karą najczęściej stosowaną wobec szlachty było odsiedzenie wieży dolnej lub górnej przez rok i sześć niedziel (tygodni). Te pozornie łagodne wyroki (więzienie w wieży dolnej mieściło się 6 łokci pod ziemią, pozbawione było światła, powietrza i jakichkolwiek warunków sanitarnych) równały się nierzadko karze śmierci.

 

Mało znanym faktem jest, że w dolnych partiach ruin wieży bobrownickiego zamku zachowały się do dzisiejszych czasów wydrapane na gotyckich cegłach przez więźniów  napisy i proste obrazki a nawet jest pośród nich data 1550 r. Świadczą one o tym, że kara wieży była rzeczywiście dotkliwa a uwięzieni w niej przechodzili tu ciężkie chwile. Widzimy wśród napisów słowo „INRI” odwołujące się do Jezusa Chrystusa będące skrótem od łacińskiego napisu „Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum” (Jezus Chrystus Król Żydowski), prymitywne wyobrażenia słońca, którego skazani przez sąd grodzki zapewne długo nie oglądali zamknięci w ciemnicy a nawet fragmenty dłuższych, łacińskich inskrypcji świadczące o tym, że kara wieży odbywana w bobrownickim zamku nie omijała i ludzi dobrze wykształconych.

 

 

Jedna z inskrypcji wydrapanych przez więźnia w podziemiach wieży bobrownickiego zamku

 

 

Kolejna inskrypcja z podziemi wieży: rok 1550 i coś na kształt tarczy herbowej

 

 

Takie właśnie, opisane powyżej w dużym uproszczeniu sąd i kancelaria grodzka, jedyne na całej Ziemi Dobrzyńskiej, funkcjonowały w okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej w Bobrownikach prawdopodobnie od XV w. aż do II rozbioru Polski w 1793 r. Dlatego też  do miasteczka licznie zjeżdżała szlachta dobrzyńska ale i plebejusze z najdalszych nawet okolic aby w bobrownickim zamku, w którym miały siedzibę te urzędy, rozstrzygać swoje majątkowe i sądowe sprawy.

 

Jednak stary zamek mimo doraźnych napraw powoli chylił się ku upadkowi. Na przełomie XVI i XVII w. przeniesiono izbę sądową z "kamienicy" zamkowej do przyziemia nowo zbudowanego budynku położonego w południowej jego części pomiędzy wieżą a opuszczonym głównym budynkiem a w 1598 r. staroście bobrownickiemu konstytucja sejmowa zezwoliła na odprawianie roków sądowych także we dworze starościńskim położonym na folwarku starostwa, który znajdował się pomiędzy miastem Bobrowniki a wsią holenderską Bógpomóż Nowy. Dwór ten wzniósł Michał Działyński, który był starostą bobrownickim w latach 1553 – 1576. Tam też, „w murze” czyli w murowanym pomieszczeniu miały być przechowywane księgi grodzkie.

 

 

Zamek w Bobrownikach, rys. A. Boota (1627 - 1628)

 

Miejsce przechowywania ksiąg był bodaj największym problemem sądu i urzędu grodzkiego w Bobrownikach.  W 1641 r. w konstytucji sejmowej określono go jako spustoszony, w którym „/…/nie masz sposobnego y bezpiecznego mieysca do chowania Ksiąg Grodzkich, y odprawiania Sądów Ziemi Dobrzyńskiej /…/”. W tej samej konstytucji sejm zaaprobował zamiar sejmiku Ziemi Dobrzyńskiej naprawy zamku. Być może restauracja zamku w jakiejś mierze została wykonana ponieważ księgi grodzkie przechowywane w nim a nie w starościńskim dworze i jak stwierdzono w 1658 r. w laudach (uchwałach) sejmiku dobrzyńskiego uległy one zniszczeniu wraz z zamkiem spalonym przez Szwedów zaś całe starostwo zostało tak dotkliwie spustoszone, że jeszcze w 1661 r. ówczesny starosta bobrownicki Wojciech Tolibowski nie był w stanie zapewnić funkcjonowania sądu i urzędu grodzkiego.

 

Sytuacja grodu bobrownickiego ponad trzydzieści lat później zmieniła się w niewielkim stopniu. W 1699 r. starostwo osiągało co prawda dochód 1200 złotych czeskich ale nie był on w stanie pokryć kosztów działania sądu grodzkiego, który z tego powodu nie obradował we właściwych terminach. Przyczynę tego stanu rzeczy szlachta dobrzyńska upatrywała, zapewne słusznie w tym, że od starostwa bobrownickiego jeszcze przed najazdem szwedzkim odłączono znaczną część jego północnego obszaru tworząc nowe starostwo niegrodowe złotoryjskie i w ten sposób pozbawiono je dużej części dochodów zakłócając możliwość finansowania prawidłowego funkcjonowania bobrownickiego urzędu grodzkiego. Przyłączenia z powrotem do starostwa bobrownickiego oderwanych włości domagała się nadaremnie szlachta dobrzyńska przez ponad sto lat w uchwałach sejmikowych i instrukcjach dla posłów na sejm wybranych z Ziemi Dobrzyńskiej.

 

Problemy z ciągłością funkcjonowania miała kancelaria grodu bobrownickiego jeszcze długo. Zdarzało się, że przybywający z daleka interesanci nie zastawali nikogo kto mógłby przyjąć do ksiąg grodzkich ich dokumenty lub oświadczenia. W takich przypadkach przybyli kierowali się do kancelarii miasta Bobrowniki i wpisywali je do księgi miejskiej co powodowało później konflikty pomiędzy burmistrzem a oficjalistami grodzkimi.

 

Dochody z okrojonego i zubożałego starostwa bobrownickiego, które nie mogły sfinansować prawidłowego działania urzędu i sądu grodzkiego nie było też w stanie choćby częściowo pokryć koszt odbudowy ze zniszczeń zamku spalonego przez Szwedów. Sytuację tę pogorszyła kolejna wojna, zwana III wojną północną, która toczyła się na terytorium Rzeczypospolitej. Przechodzące przez nią wojska szwedzkie, rosyjskie, saskie i polskie znów spustoszyły kraj. Tak też stało się ze starostwem bobrownickim, w którym od 9 do 13 maja 1703 r. stacjonowała główna armia szwedzka pod wodzą króla Karola XII oczekująca tu na zbudowanie mostów na Drwęcy.

 

Mimo to jakieś zamkowe pomieszczenia były wykorzystywane przez urząd grodzki jeszcze w latach 30 XVIII w. lecz jego księgi w już 1736 r. przechowywane były w bobrownickim kościele parafialnym. W 1766 r. sejmik dobrzyński wyznaczył dla uporządkowania i umieszczeniu w odpowiednim miejscu archiwum grodzkiego, regenta grodzkiego bobrownickiego Jana Ośniałowskiego przeznaczając na ten cel dochód roczny ze sprzedaży soli, która przypadała na Ziemię Dobrzyńską. Nie wiadomo jak regent Ośniałowski wywiązał się z nałożonego nań zadania w każdym razie dziesięć lat później, w 1776 r. księgi grodzkie są przechowywane w nowo zbudowanym kościele w Bobrownikach.

 

W dawnej literaturze historycznej pokutuje błędne twierdzenie jakoby w latach 70 XVIII w. urząd grodzki przeniesiony został z Bobrownik do Lipna. W rzeczywistości w 1775 r. postanowieniem konstytucji sejmowej postanowiono przenieść z Lipna roki ziemskie i archiwum sądu grodzkiego do Bobrownik a z powodu spalenia miasta Rypina tamtejsze roki ziemskie przeniesiono do Lipna. Zapewne w związku z tą decyzją w tymże roku woźny przysięgły bobrownickiego sądu grodzkiego Roch Słomczyński dokonał wizji lokalnej w miasteczku, która miała na celu stwierdzenie czy znajduje się w nim budynek nadający się do przechowywania archiwum grodzkiego i ziemskiego.

 

Relację woźnego Rocha Słomczyńskiego z dokonanej czynności czytaj <Tutaj>

 

Już w następnym roku na żądanie szlachty dobrzyńskiej zarówno archiwum jak i sądy ziemskie przywrócono poprzedni stan rzeczy a urząd grodzki jak był tak i pozostał w Bobrownikach. Podobnie, choć nie do końca błędnym twierdzeniem jest, że konstytucja sejmowa z 1768 r. w Rypinie ustanowiła osobny urząd grodzki. W istocie powstał tam przygródek czyli filia urzędu grodzkiego bobrownickiego, który w roku 1775 został zlikwidowany a jego archiwum przejęli oficjaliści urzędu grodzkiego w Bobrownikach.

 

Pomysł przeniesienia urzędu grodzkiego do Lipna pojawił się dopiero prawie 20 lat później. We wrześniu  1792 r. skonfederowana szlachta w Dobrzyniu na Wisłą podjęła uchwałę o podjęcie starań o zgodę na złożenie ksiąg grodzkich bobrownickich w Lipnie i prowadzenie tam kancelarii. Uchwała ta została wprowadzona w życie i kancelaria w Lipnie funkcjonowała mimo włączenia ziemi dobrzyńskiej w wyniki II rozbioru Rzeczpospolitej do Prus do wiosny 1794 r. Po upadku powstania nastąpił kres jej działalności a dawne starostwo bobrownickie odebrane zostało jej ostatniemu staroście Janowi Osmiałowskiemu i przekształcone w zwykły majątek ziemski.

 

Pamięć o tym, że w Bobrownikach mieścił się sąd obejmujący swoją jurysdykcją całą Ziemię Dobrzyńską żyła długo wśród jego mieszkańców.  W 1820 r. w opisie Bobrownik sporządzonym przez ich burmistrza Wilhelmiego i dozorcę miast w woj. płockim Królikiewicza znalazło się zdanie: „/…/Miasto mimo Przywileiów i Praw niemu służących nie było nigdy kwitnącym, lubo miało Sądy a zatym i napływ ludzi/…/”. Niestety tragedia rozbiorów Rzeczpospolitej położyła i temu kres, stawiając Bobrowniki w szeregu zwykłych, rolniczych miasteczek pozbawionych możliwości rozwoju w zniewolonym kraju.

W. Buller