Księga gości

Zaginione archiwa bobrownickie

 

 

Habent sua fata libelli - i książki mają swój los. Tak głosi znana maksyma  ale można ją odnieść także do wszelkich dokumentów lub ich zbiorów napisanych ludzką ręką. Towarzyszyły one wszelkiej działalności człowieka od momentu wynalezienie pisma i przechodziły te same koleje dziejowe jak ich twórcy. Tak było i z archiwum dokumentującym kilkusetletnie funkcjonowanie miasta a następnie siedziby gminy w Bobrownikach  okresie od średniowiecza do 1945 r., które ulegało zniszczeniu, zapewne kilkukrotnie, w przeszłości.  Pozostały po nim tylko pojedyncze dokumenty rozrzucone obecnie po archiwach polskich i zagranicznych.

 

O tym, że archiwum takie funkcjonowało w Bobrownikach od bardzo dawna świadczy fakt, że w okresie staropolskim w czasie lustracji dóbr królewskich od XVI w. mieszczanie bobrowniccy okazywali lustratorom dokumenty lokacyjne i przywileje nadane miastu przez królów polskich. Były one więc gdzieś przechowywane, zapewne w budynku, w którym funkcjonowała kancelaria miejska lub w domu burmistrza. Nie były to zbyt bezpieczne miejsca bowiem w tym czasie miasteczko było zbudowane z drewnianych domów krytych przeważnie słomą a więc bardzo podatnych na pożar, ówczesną plagę często obracającą w zgliszcza wsie i miasta w Rzeczpospolitej.

 

Zagrożeniem dla archiwum miejskiego były też wojny, z których chyba najbardziej niszczycielskim był  konflikt polsko – szwedzki zwany popularnie „potopem szwedzkim”(1655 - 1660). W jego trakcie Szwedzi spalili bobrownicki zamek razem z archiwum sądu i urzędu grodzkiego. Odrobinę lepiej potraktowali miasteczko bowiem mieszczanie bobrowniccy zdołali ocalić pergaminy z przywilejami królewskimi, które pocięte rapierami i pozbawione pieczęci okazali urzędnikom królewskim podczas pierwszej po „potopie” lustracji królewszczyzn.

 

W archiwum miasta Bobrowniki zapewne były przechowywane także księgi miejskie prowadzone od chwili lokacji miasta. Nie wiemy w jaki sposób księgi prowadzono w Bobrownikach ale zwykle były to tak zwane księgi ławnicze zawierające wpisy dotyczące spraw spornych i niespornych rozpoznawalnych przez ławę miejską i księgi radzieckie, w których znajdowały się wpisy aktów normatywnych, administracyjnych i sądowych. Z ponad czterystuletniego okresu, w którym Bobrowniki funkcjonowały jako miasto królewskie zakończonego w 1793 r. II rozbiorem Polski zachowała się do dzisiejszych czasów zaledwie jedna księga miejska z 1765 roku, której zawartość świadczy o wpływie bobrownickiego urzędu grodzkiego na pracę kancelarii miejskiej.

 


 

Zdjęcie wstępu jakim zaczyna się każdy wpis w jedynej zachowanej księdze miejskiej z Bobrownik z 1765 r.

 

To, że spośród zapewne wielu powstałych w przeszłości istnieje tylko jedna i to ocalona w dość przypadkowych okolicznościach księga miejska może świadczyć o tym, że archiwum miasta uległo zniszczeniu być może w czasie pożaru, który przed 1789 r. spalił jego dużą część położoną dookoła rynku. Jednak jak się wydaje jakieś stare dokumenty dotyczące Bobrownik ocalały do XIX w. bowiem kiedy w 1837 r. oskarżono Jana Lubańskiego, ławnika i sekretarza przy urzędzie municypalnym o spowodowanie defektu czyli szkody w administracji dochodami miejskimi i zajęto jego majątek oraz zażądano aby wydał wszelkie dokumenty, które posiadał a dotyczące miasta Bobrowniki. Lubański według protokołu wydał sekretarzowi Urzędu Municypalnego w Lipnie Kasprowiczowi:

 

  1. Przywilej miasta przez Krzyżaków nadany miastu Bobrowniki i potwierdzony przez króla polskiego Augusta III.
  2. Dekret graniczny pruski w języku niemieckim z 1802 r.
  3. Dokument w języku łacińskim z 1810 r.
  4. Mapę pomiaru lasu miejskiego wykonaną przez geometrę rządowego Karola Kerszenszteyna.

 

Dokumenty te zostały przekazane burmistrzowi Hermanowiczowi a Jan Lubański dodatkowo wyjaśnił, że poprzedniemu burmistrzowi Bobrownik Wilhelmiemu oddał pewne dokumenty a między innymi „Lustrację po świetnej wojnie miasta Bobrownik”, oraz akta dotyczące uzurpacji przez włościan z wsi Bógpomóż łąk Grzegorzyska należących do miasta lecz co się z tymi dokumentami stało tego Lubański nie wiedział ponieważ Wilhelmi przebywał w owym czasie w prywatnej służbie we wsi Brzeźno.

 

Kilka lat później, 12 stycznia 1843 r. naczelnik powiatu lipnowskiego zwrócił się do burmistrza Bobrownik Suryna w sprawie przekazania akt z czasów „dawnego rządu polskiego” trybunałowi płockiemu bowiem w aktach tych są testamenty wyroki i inne ważne dokumenty.  Burmistrz prawie po roku odpowiedział naczelnikowi, że akt tych już nie ma ponieważ w swoim czasie zabrał je do archiwum do Płocka sekretarz policji miasta Lipna. Suryn w swojej odpowiedzi stwierdził też, że w Bobrownikach „osoba prywatna” posiada różne ważne dokumenty ale nie chce ich wydać ponieważ ich uwierzytelnione kopie sporządziła na własny koszt i uważa, że w związku z tym są one jej wyłączną własnością. Jakie dokumenty burmistrz Suryn przekazał do Płocka niestety nie wiadomo ponieważ nie dotrwały one do naszych czasów lecz przypuszczać można, że były wśród nich dokumenty zwrócone miastu przez Jana Lubańskiego ponieważ w tym samym 1843 r. w kancelarii lipnowskiego rejenta Józefa Bronisza został spisany akt notarialny, w którym zapisano przetłumaczony akt krzyżackiej lokacji miasta Bobrownik z 1403 r. i przywileje nadane miastu przez królów polskich co zapewne uczyniono w związku z przekazaniem oryginalnych dokumentów do Płocka.

 

Kolejne informacje o archiwaliach dotyczących historii Bobrownik pochodzą z okresu międzywojennego. Zawdzięczamy je Kazimierzowi Kellerowi, adwokatowi i działaczowi ruchu pożarniczego z Lipna. On to na prośbę Haliny Rudzkiej, członkini Towarzystwa Naukowego Płockiego zajął się w 1925 r. badaniem akt bobrownickich, które zostały mu przekazane przez ówczesnego sekretarza gminy Bobrowniki Zygmunta  Michalskiego. K. Keller otrzymał z Bobrownik obszerne archiwum akt sięgających swoją chronologią od 1808 do 1906 r. i dokumentujące dość obszernie dzieje miasta i gminy bobrownickiej w tym okresie. Kazimierz Keller przejrzał dokumenty i ich zawartość częściowo opublikował w „Gazecie lipnowskiej” w 1931 r. w cyklu artykułów zatytułowanych „Kartki z dziejów Bobrownik”. W ten sposób zostały one ocalone dla potomności bowiem nie jest znany ich dalszy los. Nie widomo czy trafiły one z powrotem do Bobrownik i w jakich okolicznościach zaginęły bowiem obecnie nie ma po nich śladu.

 

 

Kazimierz Keller, adwokat i działacz społeczny z Lipna

 

Spis zasobu archiwum gminy Bobrowniki w 1925 r. >> kliknij tutaj

 

Drugim istotnym wydarzeniem dotyczącym bobrownickich archiwaliów, które zaszło w dwudziestoleciu międzywojennym było odkrycie około 1927 r. pod podłogą domu  Józefa Suskiego w Bobrownikach przy ul. Senatorskiej „Księgi – kroniki z pergaminami przywilejów i praw wydanych dla „Grodu i późniejszego miasta Bobrowniki”. Z księgi tej w latach 1928 - 1931 wykonał fotokopie nauczyciel ze szkoły niemieckiej znajdującej się we wsi  Bógpomóż Starym Karol Tomm, który następnie wykorzystał te materiały w swojej książce poświęconej historii Bobrownik. Książka ta ukazała się dwukrotnie. Pierwszy raz w języku polskim w Lipnie pod koniec 1938 r. lub na początku 1939 r. Ponownie wydał ją wydział propagandy NSDAP (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei) również w Lipnie w 1941 r. pod tytułem „Beberen und seine Siedlungen". Drugie wydanie książki miało wybitnie antypolski i prohitlerowski charakter.

 

 

Akt krzyżackiej lokacji miasta Bobrowniki (Beberen) z 1403 r. znaleziony ok. 1927 w Bobrownikach pod podłogą domu Józefa Suskiego. Zdjęcie z książki Karola Tomm "Beberen und seine Siedlungen" (Lipno, 1941)

 

Księga odnaleziona w domu Józefa Suskiego po jej wykorzystaniu przez Karola Tomm miała być przekazana do muzeum wojewódzkiego w Toruniu lecz czy tak się stało nie wiadomo ponieważ i po niej nie ma obecnie śladu ani w toruńskich ani jakichkolwiek innych archiwach. Zastanawiające jest jej pochodzenie. Być może były to odpisy owych „ważnych dokumentów”, o których w 1843 r. burmistrz Bobrownik Suryn powiadamiał naczelnika powiatu lipnowskiego, że są w posiadaniu „prywatnej osoby”.

 

Kolejnym kataklizmem, który jak można przypuścić przyniósł zagładę bobrownickiego archiwum tym razem dokumentującego funkcjonowanie gminy w latach 1918 – 1939 była II wojna światowa. Znów nie wiadomo w jakich okolicznościach mogły one zaginąć. Nie ocalał z nich żaden skrawek papieru podobnie zresztą jak z okresu okupacji hitlerowskiej 1939 – 1945, kiedy Bobrowniki wraz powiatem lipnowskim wcielone były do III Rzeszy. Co do tego ostatniego okresu sądzić można, że jakaś część dokumentów przetrwała koniec wojny i ucieczkę bobrownickich Niemców w styczniu 1945 r. bowiem w reaktywowanym po wyzwoleniu urzędzie gminnym w Bobrownikach pierwsze dokumenty pisano na odwrocie niemieckich druków i pism.

 

W każdym razie zniszczenie okupacyjnych akt gminy bobrownickiej dokonało się następnie tak gruntownie, że kiedy na przełomie lat 60/70 XX w. bydgoski odział Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce prowadzący śledztwo w sprawie zamordowania 18 Polaków z Bobrownik w październiku 1939 r. zwrócił się do bobrownickiego urzędu gminnego w sprawie odszukania jakiegokolwiek dokumentu podpisanego przez Jakuba Mullera, burmistrza Bobrownik w latach 1939 – 1945 podejrzanego o współudział w tej zbrodni w archiwum gminy bobrownickiej nie zdołano odnaleźć  żadnego.

 

Kataklizmy i wojny a zapewne i niefrasobliwość ludzka spowodowały, że do dzisiejszych czasów nie przetrwały żadne prawie dokumenty pochodzące z archiwum miasta a następnie gminy Bobrowniki. Nie ma też śladu po dokumentach sądu gminnego a następnie sądu pokoju II okręgu, który funkcjonował tu w latach 1864 - 1920. Te niepowetowane straty sprawiają poważne trudności w rekonstruowaniu bogatej historii miejscowości i jej okolic. Trzeba jednak stwierdzić, że los jaki w tym względzie spotkał Bobrowniki podobnie potraktował i stołeczne miasto powiatu, Lipno przez co straty te są dotkliwie i dla badaczy bobrownickich dziejów bowiem do naszych czasów nie zachowały się prawie żadne archiwalia wszystkich urzędów powiatowych mieszczących się w tym mieście zarówno z XIX jak i z XX w. do 1945 r.

W. Buller