Księga gości

Nieznane epizody powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej

 

W literaturze poświęconej insurekcji styczniowej na ziemi dobrzyńskiej nie wspomina się o akcjach ekspropriacyjnych przeprowadzanych przez oddziały partyzanckie będących obok  ofiar, składek, pożyczek i podatków narodowych jednym z głównych źródeł finansowania administracji powstańczej i prowadzonych przez nią działań zbrojnych. W latach 1863 – 1864 akcje tego typu były często dokonywane przez powstańców  na terenie całego  Królestwa Polskiego lecz odnośnie powiatu lipnowskiego z braku źródeł  na ten temat nie było wiadomo prawie nic.

               

Akcje te były dotkliwe dla władz zaborczych bowiem godziły w podstawy jej ekonomicznego funkcjonowania natomiast władze powstańcze rekwirowanie zebranych podatków traktowały jako „grabienie zagrabionego”  a daniny zbierane przez administrację zaborczą jako należne państwu polskiemu, które reprezentował w czasie powstania Rząd Narodowy.

               

Już od pierwszych dni po rozpoczęciu walk w styczniu 1863 r. władze Królestwa Polskiego przewidując możliwość rekwirowania pieniędzy przez „buntowników” poleciły by komendy żandarmskie przekazały pieniądze przeznaczone na ich utrzymanie do kas gubernialnych a swoją bieżącą działalność finansowały ze środków pobranych z właściwych dla terenu ich operowania kas miejskich . Kolejne zarządzenie wydane na początku lutego 1863 r. zalecało, że gdy z powodu działań przeciwko „bandom buntowniczym” wojsko opuszczało miasta i miasteczka, w których uprzednio stacjonowały powinny zabierać ze sobą kasy miejskie i składać je w kasach powiatowych i gubernialnych . Zgodnie z tym zarządzeniem gubernator cywilny płocki Dominik Dziewanowski  29 stycznia/10 lutego 1863 r. powiadomił naczelników powiatowych aby w miastach nie chronionych przez wojsko w kasach pozostawiano jedynie środki na bieżącą „najkonieczniejszą” działalność a wszelkie nadwyżki przekazywano do kas powiatowych. W tym samym piśmie gubernator pozostawił do decyzji naczelników kwestię poboru podatków zalecając w uzasadnionych przypadkach powstrzymanie się od ich egzekwowania a w przypadkach gdy zebrana już „gotowizna” mogła by być zarekwirowana przez powstańców nakazywał nawet zwrot podatków osobom, które je uiściły zastrzegając jednak, że w każdej chwili może być zarządzone ich ponowne wniesienie do kasy miejskiej .

               

W trakcie trwania powstania sprawa bezpieczeństwa, oczywiście z punktu władzy zaborczej, funduszów miast i miasteczek przed działaniami oddziałów partyznackich w dalszym ciągu była przedmiotem regulacji odpowiednimi przepisami. 22lipca/8 sierpania 1863 r. sekretarz stanu przy Radzie Administracyjnej powiadomił Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych (KRSWiD) o kolejnym zarządzeniu namiestnika Królestwa Polskiego wielkiego księcia Konstantego Romanowa odnoszącym się do tej kwestii . Uściślone w nim zostało, że przechodzące przez miasta wojska obowiązane były za pokwitowaniem odbierać z kas miejskich kwoty wyższe niż te, które były potrzebne na pokrycie dwumiesięcznych kosztów jego funkcjonowania i administracji. Zarządzenie to rozesłane zostało następnie do gubernatorów cywilnych.

               

Władze doszły również do wniosku, że mimo trwającego powstania są w stanie skutecznie egzekwować pobór podatków. Gubernator cywilny płocki pismem z dnia 15/27 sierpnia 1863 r. powiadomił dyrektora KRSWiD, że zgodnie z jego zarządzeniem wezwał naczelników powiatowych w gubernii płockiej o podjęcie ich ściągania i natychmiastowego wysyłania zebranych kwot do kas powiatowych zaznaczając jednak, że „ /…/ z powodu teraźniejszych okoliczności i wyjątkowego położenia kraju, tudzież częstego pojawiania się w różnych punktach Powiatów i Gubernii uzbrojonych band powstańców i gwałtownego przez nich zabierania gotowizny z kass miejskich a szczególniej w miastach w których wojsko stale nie konsystuje, pobór i ściąganie należności tak miejskich jako też podatków skarbowych regularnie postępować nie może, bez narażenia ściągniętych należności na zabranie.

               

Analogiczne środki ostrożności miały być stosowane wobec  kas magazynów solnych, które w związku z funkcjonowanie monopolu solnego działały na terenie Królestwa Polskiego. Pisarze solni otrzymali zakaz pobierania za sprzedaną sól gotówki i wydawać ją mieli po przedstawieniu sobie „kwitu sznurowego”, który otrzymywali nabywcy soli po złożeniu stosownej opłaty w kasie powiatowej .

               

Podjęte przez władze zaborcze działania nie powstrzymały jednak rekwirowania przez powstańców pieniędzy w różnych jednostkach administracji zaborczej. W gubernii płockiej w czasie powstania styczniowego doszło do 11 przypadków zaborów kas miejskich, w wyniku których powstańcy zagaręli sumę ponad 2927 rubli srebrnych .

               

W powiecie lipnowskim doszło do trzech tego rodzaju incydentów. Dwa razy w Bobrownikach i w Dobrzyniu nad Wisłą a dodatkowo pomiędzy styczniem a końcem września 1863 r. w bliżej nie znanych okolicznościach doszło do zdobycia przez powstańców kasy leśnictwa Ciechocin, w której znajdowało się 352 rubli srebrnych i 17 i pół kopiejki . Do pierwszego w powiecie lipnowskim zaboru pieniędzy z kasy miejskiej doszło w nocy z 3 na 4 sierpnia 1863 r. W noc tę powstańcy zabrali w miasteczku Bobrowniki nad Wisłą z kasy magazynu solnego 90 rubli i 30 kopiejek  a z kasy magistratu 52 ruble pochodzące z zebranego podatku konsumpcyjnego . Do następnego wystąpienia tego typu doszło dwa miesiące później w nocy z 4 na 5 października 1863 r. również w Bobrownikach. Powstańcy zarekwirowali tam 150 rubli pochodzących z podatku podymnego i konsumpcyjnego a w magazynie solnym 15 rubli. Podkreślić należy, że z pieniędzy znajdującej się w kasie magistratu powstańcy odliczyli 5 rubli pochodzących ze składki ogniowej twierdząc, że żadnych innych funduszów nie biorą, tylko skarbowe bo te do nich należą a pieniądze ogniowe są dla pogorzelców . W odpowiedzi na zabór pieniędzy z kasy miejskiej władze wojskowe siłą zebrało od mieszkańców miasteczka i ich burmistrza Hipolita Myślińskiego kwotę 114 rubli. Egzekucję pozostałej kwoty powstrzymano w wyniku polecenia rządu gubernialnego nakazującą przyjąć do kasy powiatowej kwit pozostawiony przez powstańców jak ekwiwalent zarekwirowanej gotówki .

               

Kila dni później, 13/25 pażdziernika 1863 r. o godzinie 1 w nocy do Dobrzynia nad Wisłą przybyła grupa powstańców, z których pięciu udało się do magistratu i w obecności policjanta Jana Kamińskiego i stróża nocnego Mariana Borowskiego siekierą rozbili skrzynię kasową, z której zabrali 501 rubli i 37 kopiejek a znajdujący się w niej papier stęplowy porozdzierali i porozrzucali. Na zabrane pieniądze powstańcy nie udzielili pokwitowania toteż jeszcze tej samej nocy burmistrz Dobrzynia wraz z całym magistratem spisali raport o wydarzeniu i opieczętowali drzwi do kasy miejskiej a 8 rano przystąpili do rewizji ksiąg kasowych w celu oszacowania strat, które początkowo obliczyli na ponad 524 ruble srebrne . Na wieść o zaborze tak znacznej kwoty władze gubernii płockiej poleciły naczelnikowi powiatu lipnowskiego przeprowadzenie dochodzenia mającego ustalenie okoliczności wydarzenia oraz powodu, dla którego w magistracie przetrzymywana tak dużą sumę pieniędzy. Jego wyniki nie były zadowalające dla rządu gubernialnego i polecono lipnowskiemu naczelnikowi zwrócenie akt śledztwa z powodu nie dość dokładnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności”. Zarządano również stwierdzenia czy urzędnicy magistratu dobrzyńskiego są winni lub nie przetrzymywania w kasie tak znacznej „gotowizny” nie przekazanej w porę do właściwej kasy.

               

Analogiczne śledztwa prowadzone były również w sprawie zaboru pieniędzy w kasach magazynu solnego i magistratu w Bobrownikach. Ich celem było ustalenie sprawców, odzyskanie od nich zabranych kwot oraz wykreślenie ich z rachunków kasowych. Dochodzenia  te prowadzone przez przez naczelnika powiatu lipnowskiego a po jego zakończeniu wysyłane były do Płocka, by z niego za pośrednictwem naczelnika wojennego oddziału płockiego trafić do Rady Stanu Królestwa Polskiego gdzie w czasie jej obrad zapoznawano się z wynikami śledztwa i podejmowano decyzje o sposobie ich zakończenia.

               

Była to długa procedura bowiem dopiero 19/31 maja 1865 r. sekretrz Rady Stanu przekazał do KRSWiD „dziesięć zeszytów akt śledczych” zawierających między innymi wyniki dochodzeń w sprawie zaboru przez powstańców pieniędzy w Bobrownikach i Dobrzyniu nad Wisłą dla  „przedstawienia z jej strony wniosków” . Wśród przekazanych materiałów były również opinie na ten temat naczelnika wojennego oddziału płockiego i generał-policmajstra Królestwa Polskiego.

               

Kilka miesięcy później KRSWiD pismem z dnia 1/13 grudnia 1865 r. poinformowała rząd gubernialny płocki o ostatecznych postanowieniach Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego i decyzjach podjętych w tej kwestii . W pierwszej części pisma podsumowano kwoty zagarnięte w 1863 r. przez powstańców. Dla Bobrownik była to suma 307 rubli srebrnych i pół kopiejki, na poczet której kwotę 114 rubli pozyskano od mieszkańców miasta, 88 rubli i pół kopiejki umorzono na mocy dyspozycji Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu (KRPiS). Według tego wyliczenia od odzyskania pozostała suma 105 rubli z zagarniętych funduszów bobrownickiego magazynu solnego, którą postanowiono rozłożyć na mieszczan bobrownickich i pozyskać ją od nich. Dla Dobrzynia nad Wisłą kwota do odzyskania pozostała bez zmian i stanowiła 501 rubli i 37 kopiejek i odnośnie jej zwrotu postanowiono połowę tej kwoty pozyskać od burmistrza i kasjera miejskiego mimo, że śledztwo nie wykazało aby burmistrz Dobrzynia nad Wisłą w jakikolwiek sposób współpracował z powstańcami. Pensja burmistrza w tym czasie wynosiła 300 rubli rocznie a kasjera 200 rubli tak więc władze postanowiły odebrać im po połowie ich wynagrodzenia co dawało sumę 250 rubli. Drugą połowę skonfiskowanej przez powstańców w październiku 1863 r. kwoty zamierzano podobnie jak w Bobrownikach ściągnąć z mieszkańców miasta .

 

O decyzjach Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego „w przedmiocie zaspokojenia poczynionych w 1863 r. przez powstańców z kass miejskich gubernii płockiej zaborów pieniędzy” jeszcze w listopadzie 1865 r. Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Duchownych powiadomiła Komisję Rządową Przychodu i Skarbu . W odpowiedzi na to pismo z dnia 28/17 marca 1866 r. KRPiS stwierdziła, że odnośnie kwoty 105 rubli srebrnych zabranych przez powstańców w 1863 r. z kasy magazynu solnego, której zwrotem obarczono mieszkańców Bobrownik winnym jej zaboru jest były pisarz tego magazynu Antoni Madaliński, który „brał od kupujących sól pieniądze, zamiast odsyłania ich z opłatą do najbliższej kassy powiatowej i szkoda ta wynikła w kwocie jak wyżej rs (rubli srebrnych) 105 k. (kopiejek) 30 i decyzją tejże Komisji przez Madalińskiego jeszcze w roku 1864 była zaspokojoną – innego zaś zaboru pieniędzy z kasy magazynu solnego w Bobrownikach jak okazuje się z urzędowych doniesień nie było, odzyskanie zatem kwoty rs 105 jako już zaspokojonej zaniechać należy”.

               

Informacja ta nie oznaczała jednak automatycznego uwolnienia mieszkańców Bobrownik od egzekucji tej kwoty zarządzonej na mocy postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego. Spowodowała jedynie, KRSWiD w trybie pilnym pismem z dnia 22 kwietnia/4 maja 1866 r. poleciła gubernatorowi płockiemu aby „po dokładnym przekonaniu się o istocie zaboru z magazynu solnego w Bobrownikach, jeżeli okaże się, że zabór ten w ilości rs 105 do odebrania od mieszkańców zakwalifikowany, jest ten sam jaki zaspokojonym już został przez miejscowego pisarza magazynu solnego Madalińskiego, poszukiwania tej kwoty na mieszkańcach zaniechał, o ileby zaś na zwrot onej od tychże mieszkańców już odzyskanym zostało, komu należy powrócił i o skutku Komisję Rządową w dniach trzydziestu raport złożył .

               

Miesiąc później (18/30 maja 1866 r.) gubernator płocki powiadomił Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych, że wydał naczelnikowi powiatu lipnowskiego polecenie o „zaniechaniu poszukiwania u mieszkańców Bobrownik zasądzonej na nich do zwrotu kwoty rs. 105 z zaboru pieniędzy z kassy tamecznego Magazynu solnego w r. 1863 przez powstańców i zwrotu komu należy, o ile co na rzecz tej kwoty pozyskano”.

               

Opisane powyżej wydarzenia ukazują jedynie jednen wymiar epizodów związanych z powstaniem styczniowym na ziemi dobrzyńskiej prezentując je z perspektywy władz zaborczych usiłujących najpierw uniemożliwić powstańcom rekwizycję pieniędzy z kas miejskich i innych, które nie były pod ochroną wojska. Gdy mimo tych wysiłków oddziały powstańcze dokonywały udanych akcji ekspropriacyjnych po upadku powstania styczniowego władze zaborcze egzekwowały utracone kwoty od mieszkańców miast i miasteczek, w których do nich dochodziło. Była to w wymiarze finansowym obok ciężarów kwaterunku wojskowego oraz kontrybucji nałożonej na ludność Królestwa Polskiego za wybuch powstania kolejna dotkliwa represja wobec narodu, który 22 stycznia 1863 r. zerwał się do walki o niepodległość.

               

Niestety z barku źródeł nie jest możliwe całkowite zrekonstruowanie tych wydarzeń i ukazanie ich z perspektywy powstańców. Nasuwa się jednak wniosek, że konspiracja powstańcza działała w okolicach Bobrownik i Dobrzynia nad Wisłą efektywnie i sprawnie. Świadczy o tym fakt, że zaborów pieniędzy w obu tych dobrzyńskich miasteczkach nie dokonano w sposób przypadkowy. Pieniądze z podatków konsumpcyjnego i podymnego, które w nocy z 4 na 5 października powstańcy zarekwirowali w Bobrownikach miały być następnego dnia wysłane do Lipna . Również w Dobrzyniu duża suma ponad 500 rubli zabrana przez powstańców pozwala na wyciągnięcie wniosku, że wiedzieli oni wcześniej o tym ile pieniędzy znajduje w kasie miejskiej i dlatego zorganizowali jej rekwizycję.

               

Nie wadomo czy naczelnik powiatu lipnowskiego w prowadzonych przez siebie śledztwach ustalił bezpośrednich uczestników wydarzeń w Bobrownikach i Dobrzyniu nad Wisłą. Być może ich nazwiska znajdują się w spisach uczestników powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej represjonowanych przez władze rosyjskie. Wiadomo jedynie, że o pomoc powstańcom w zagarnięciu pieniędzy w Bobrownikach podejrzewany był administrator miejscowej parafii ks. Ludwik Kraszewski . Najwyraźniej jednak śledztwo nie znalazło dowodów na potwierdzenie tych zarzutów bowiem ks. Kraszewski pozostał w Bobrownikach do 1872 r. a jedyne znane represje jakie go dotknęły to dwukrotna odmowa gubernatora płockiego zgody na przeniesienie go przez biskupa diecezji płockiej Wincentego Popiela z Bobrownik na większą parafię.

W. Buller