Księga gości

Pistolet Lecha Wałęsy

 

Po ukazaniu się książki Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa – Idea i historia” podniosły się liczne krytyczne głosy zarzucające autorowi, że pisząc o młodości ikony polskich przemian korzystał jedynie z tak zwanej „historii oralnej” czyli z ustnych relacji dawnych sąsiadów i kolegów z pracy przyszłego prezydenta RP. Paweł Zyzak tłumaczył wybór tej specyficznej metody badawczej brakiem dokumentów archiwalnych spowodowaną między innymi działaniem funkcjonariuszy UOP w okresie prezydentury Lecha Wałęsy. Okazuje się, że działania tej służby, jeśli w ogóle miały miejsce były nie do końca skuteczne bowiem w archiwum bydgoskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w tomie akt noszącym sygnaturę IPN BY 069/258 t.18 znajdują się dokumenty dotyczące epizodu z młodości byłego przywódcy Solidarności.

 

Donos

 

12 listopada 1966 r. komendant posterunku Milicji Obywatelskiej w Dobrzyniu nad Wisłą starszy sierżant Józef Wiciński sporządził notatkę (IPN BY 069/258 t.18, karta 234) z rozmowy z Markiem Sobocińskim mieszkającym w Michałowie powiat Lipno. Rozmowa ta odbyła się poprzedniego dnia. Sobociński poinformował milicję, że jego kolega Zygmunt Wałęsa około trzy miesiące wcześniej zwierzył mu się, że wraz z jego bratem  Lechem Wałęsą posiadają pistolet z dalmierzem, cztery magazynki amunicji i radiostację, dzięki której mogą porozumiewać się z zagranicą. Radiostację miał przywieźć z wojska Lech Wałęsa rok wcześniej a pistolet rzekomo bracia ukryli w kominie swojego domu mieszkalnego w Popowie. Sierżant Wiciński „zapisek” z rozmowy z Sobocińskim wysłał do Komendy Powiatowej MO w Lipnie.

 

Doniesieniem energicznie zajęła się Służba Bezpieczeństwa. Jej lipnowski szef, zastępca Komendanta Powiatowego do Spraw Bezpieczeństwa porucznik Stanisław Goździewski już 15 listopada 1966 r.  wysłał do Naczelnika Wydziału III Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy pismo L. dz. SR-0929/66 z klauzulą tajności na temat  przeprowadzonych działań w sprawie braci Wałęsów (IPN BY 069/258 t. 18, karty 230, 231).  Z informacji tej wynika, że została przeprowadzona rozmowa z Markiem Sobocińskim, który potwierdził wcześniej udzielone informacje dodając, że on sam naocznie broni i radiostacji nie widział ale jest zdania, że to co mówił Zygmunt Wałęsa polega na prawdzie ponieważ widział osobiście, że posiadał on „petardy działające za pomocą prądu”, które również miał przywieźć do domu Lech Wałęsa w okresie odbywania przez niego służby czynnej w wojsku. Aby uprawdopodobnić swoją wersję wydarzeń Sobociński dodał, że Lech Wałęsa przeczuwając iż może być u nich w domu rewizja z powodu kradzieży silnika elektrycznego z filii Państwowego Ośrodka Maszynowego w Łochocinie, w którym pracował okazał „wielkie zdenerwowanie” i „czynił zabiegi aby jak najszybciej dostać się do domu w celu usunięcia – jak się sam wyraził – usunięcia niektórych przedmiotów”. Sobociński z tego faktu wywnioskował, że Lechowi Wałęsie chodziło o broń i radiostację.

 

W końcowej fazie rozmowy „na stanowcze pytanie” udzielający informacji M. Sobociński wyjaśnił, że w czasie gdy Zygmunt Wałęsa opowiadał mu o posiadanej broni i radiostacji istniały miedzy nimi „bardzo serdeczne i przyjacielskie stosunki”, które uległy pogorszeniu z powodu chuligańskich wybryków, których miał się dopuszczać jego kolega.

 

W dalszej części  informacji por. Goździewski donosił, że ze wstępnych ustaleń rzeczywiście wynika, że Lech Wałęsa pełnił służbę wojskową w okresie od 21. 10. 1963 do 13. 11.65 r. w oficerskiej szkole artylerii przeciwlotniczej w Koszalinie i tam zakończył szkołę podoficerską specjalistów łączności nr 10 jako radiotelegrafista. Pisząc o opinii środowiskowej Lecha Wałęsy stwierdził: „/…/ Wymieniony jak i jego bracia nie cieszą się dobrą opinią wśród miejscowej ludności z uwagi na chuligański tryb życia, skłonności do kradzieży i wywoływania bójek przy pomocy noża /…/”.

 

Goździewski dodatkowo nadmieniał, że rodzice Wałęsów posiadają krewnych w U.S.A. i ostatnio ubiegają się w Sekcji Paszportów KWMO w Bydgoszczy o zezwolenia na stały wyjazd do tego kraju.  W końcowych wnioskach postulował: „ /…/ Mając na uwadze powyższą opinię braci Wałęsów oraz zapewnienie wiarygodności informacji uważamy za wskazane podpracowanie operacyjne dla uzyskania prawdopodobieństwa kradzieży z J. W. broni i radiostacji. /…/”. Proponował również o sprawdzenie czy w okresie służby Lecha Wałęsy w jednostce wojskowej doszło do kradzieży broni i radiostacji. Ponad to postulował rozważenie „kwestii potrzeb wniesienia zastrzeżeń na wyjazd do U.S.A.” rodziców Wałęsy i informował, że podjęto kroki „na bliższe rozeznanie rodziny Wałęsów, ewentualne ustalenie osób, które mogły widzieć u L. Wałęsy broń i radiostację lub są w posiadaniu wiadomości o nielegalnym posiadaniu”.

 

 

Pierwsze czynności

 

 

Zgodnie z deklaracjami Służba Bezpieczeństwa lipnowskiej Komendy Powiatowej MO przystąpiła do działań w sprawie braci Wałęsów. 2 grudnia 1966 r. starszy oficer operacyjny SB por. Stanisław Rosiński przeprowadza rozmowę z J. Kalińskim zatrudnionym w POM (Państwowy Ośrodek Maszynowy) w Łochocinie „na okoliczność L. Wałęsy zam. Popowo, gm. Chalin pow. Lipno”. (IPN BY 069/258 t.18, karta235, 235 verte) Kaliński udziela mu obszernych wyjaśnień:

 

 

Lipno dnia 2. 12. 1966 r.

Tajne

 

Notatka służbowa

 

W dniu 2. 12. 66 r.  przeprowadziłem rozmowę z ob. J. Kalińskim zatrudnionym w POM w Łochocinie filia Dobrzyń na okoliczność Ob. L. Wałęsy zam. W Popowie gm. Chalin pow. Lipno.

 

J. Kaliński na zapytanie moje jakich wyjaśnień może udzielić w w/w sprawie oświadczył:

 

Lech Wałęsa pracuje w filii POM Łochocin od jej założenia. Poprzednio był zatrudniony w POM Łochocin stanowisku elektryka ciągnikowego. Wymieniony jako fachowiec w swoim zawodzie jest dobry. Z pracy wywiązuje się należycie. Odnośnie jego utrzymywanych stosunków koleżeńskich, to do jakiegoś czasu dość dobrze żył z ob. Wiśniewskim z Borowa, który również pracował w filii POM razem z nim, jednak gdy wyszła sprawa kradzieży silnika główną winę zwalono na Wiśniewskiego, który przyznał się do kradzieży, jednak ob. Lech Wałęsa (z obserwacji J. Kalińskiego to wynika) brał też udział w kradzieży tego silnika. Na zapytanie czy może polegać na fakcie, że Ob. Lech Wałęsa posiada pistolet i radiostację u siebie Ob. J. K. oświadczył, że na ten temat trudno mu jest coś odpowiedzieć. Ob. Lech Wałęsa jak go obserwuje od dłuższego czasu, to zachowanie jego nie budzi jakiś specjalnych zastrzeżeń, jest on koleżeński nie bawi się w plotki i.t.p. Nawet od spraw politycznych trzyma się z daleka. Niejednokrotnie nawet przy kieliszku, gdy ktoś na ten temat rozpoczął dyskusję on udziału nigdy nie brał. Dalej dodał, że jeżeli chodzi o pistolet to uważa on, że raczej nie ma chociaż trudno mu o tym coś powiedzieć. Natomiast radiostację jeśli ma, to tylko mógł sobie sam zmontować gdyż jest to bardzo zdolny chłopak.  (Podkreślenie jak w oryginale)

 

Jeżeli chodzi o wyjazd rodziny do U. S. A., to stara się o to jego ojciec, matka i młodsze rodzeństwo, on sam planuje dopiero czynić starania po okresie 2-ch lat.

 

Z przeprowadzonej rozmowy wynika, że brat jego tj. Wałęsa Zygmunt podczas rozmowy z Sobocińskim był pijany i trudno powiedzieć czy jego zwierzenia polegają na prawdzie czy też nie. Może zachodzić podejrzenie, że Z. Wałęsa mógł również dla wyrobienia sobie posłuchu zmyśleć wersję o posiadaniu broni i radiostacji przez swego brata. Podobnie może być z Sobocińskim mógł także wersję sam puścić ponieważ między nim a Wałęsą stosunki koleżeńskie się popsuły i Sobociński mógł wersję taką puścić aby mu dokuczyć.

 

W zawiązku z powyższym należy w dalszym ciągu zmierzać do ustalenia danych o rodzinie Wałęsów. Po sprawdzeniu w jednostkach wojskowych (gdzie odbywał służbę) podjąć dalszą decyzję co do przeprowadzenia rewizji.

 

Wykonano w 1-nym egz.

ST. Oficer.Operac

Por. St. Rosiński

 

Na maszynopisie notatki znajduje się odręczny dopisek z datą 8 grudnia 1966 r. i podpisany przez szefa SB w Komendzie Powiatowej MO w Lipnie, por. Stanisława Goździewskiego:

 

„Tow. Rosiński. Opracować plan czynności do wyjaśnienia przedmiotowej sprawy”.

 

Plan

 

9 grudnia 1966 r. starszy oficer operacyjny SB por. Rosiński tworzy: „Plan czynności operacyjnych  w sprawie sygnału dot. Posiadania nielegalnego broni i radiostacji przez Ob. Lecha Wałęsę zam. Popowo pow. Lipno” (IPN BY 069/258 t.18, karta226, 227).

 

Wstępnie przyjmuje się w nim, że Lech Wałęsa może posiadać broń i amunicję, jednak „do chwili obecnej nie wykorzystuje a trzyma w ukryciu”. Por. Rosiński nie wykluczał również, że informacje pozyskane od M. Sobocińskiego nie są prawdziwe. Mając jednak na uwadze wagę sprawy uważa, że celowe jest przeprowadzenie czynności operacyjnych w celu jej wyjaśnienia.  W związku z tym uważa za celowe:

 

 

1.Sprawdzenie w jednostkach wojskowych, w których służył Lech Wałęsa i jego bracia czy nie notowano tam zaginięć broni oraz części do radiostacji.


2.Przeprowadzić Rozmowę z Markiem Sobocińskim w celu upewnienia się co do prawdziwości podanych przez niego informacji po uprzedzeniu go odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania.


3.W celu ewentualnego wykorzystania operacyjnego kolegi L. Wałęsy, z którym pracuje w POM Ob. Wiśniewskiego z Borowa (wspólnicy w kradzieży silnika) podjąć decyzję o przeprowadzeniu z nim rozmowy na okoliczność między innymi Lecha Wałęsy. W celu uzyskania wszechstronnej informacji o Ob. Wiśniewskim wykorzystać k. o. (kontakt operacyjny) B. W. z Borowa.


4.Ustalić jaki stosunki koleżeńskie łączyły Marka Borowskiego z Zygmuntem Wałęsą i czy w ogóle byli kolegami.


5.Zebrać wszechstronne dane o rodzinie Wałęsów w miejscu zamieszkania i pracy a mianowicie:

 

- jaką opinią cieszą się w środowisku

- stosunek ich do obecnej rzeczywistości P. R. L.

- warunki materialne i stopa życiowa

- powiązania z elementem przestępczym w przeszłości i obecnie.

 

6.  Dokonać rozpoznania pomieszczeń w gospodarstwie Wałęsów w celu ewentualnego dokonania rewizji.

 

Na maszynopisie planu znajduje się odręczna notatka o treści:

Powyższe czynności wyk. st. ofic. oper. Stanisław Rosiński do dnia 21 stycznia 1967 r.”

 

Działania operacyjne

 

Po zatwierdzeniu planu działań operacyjnych por. Rosiński przystępuje do jego wykonania. Z lipnowskiej Komendy Powiatowej MO wychodzą pisma mające na celu ustalenie miejsc zamieszkania i służby wojskowej braci Lecha Wałęsy, Tadeusza i Stefana, którzy opuścili rodzinne Popowo.

 

Posunięcia podjęte przez SB w sprawie braci Wałęsów zaczynają powoli przynosić rezultaty. 4 stycznia 1967 r. Naczelnik Wydziału II Komendy Wojewódzkiej MO w Bydgoszczy ppłk J. Detmer informuje pismem L. dz. C-034/67 zastępcę komendanta powiatowego MO Służby Bezpieczeństwa (IPN BY 069/258 t.18, karta 223):

 

W nawiązaniu do pisma Waszego z dnia 15 XI 1966 r. L. dz. SR-0929/66 dot. Wałęzy (sic) zawiadamiam, że w okresie pełnienia przez niego służby wojskowej, w jednostkach tych, nie stwierdzono wypadków kradzieży i zaginięcia broni oraz części radiostacji i innych detali związanych ze sprzętem łączności.

 

7 stycznia 1967 r. por. Stanisław Rosiński przesłuchuje Marka Sobocińskiego sporządzając w  trakcie tego notatkę (IPN BY 069/258 t.18, karta 228, 229):

 

 

Notatka

z rozpytania osoby

Lipno, dnia 7. 01. 1967 r.

Stanisław Rosiński, funkc. Komendy Powiatowej MO w Lipnie w dn. 7.01. 1967 r. rozpytał:

 

Marka Sobocińskiego s. Zygmunta ur. 14. 03. 1948 r. w Michałkowie pow. Lipno narodowości i obywatelstwa polskiego, pochodzenie społeczne chłopskie, wykształcenie podstawowe, uczeń krawiecki, zam. Michałkowo pow. Lipno.

 

Wyżej wymieniony uprzedzony przeze mnie z art. 140 par. 1 KK o odpowiedzialności karnej za nieprawdziwe zeznania podał co następuje:

 

Wałęsa Zygmunt był moim kolegą, z którym dość często spotykaliśmy się. W maju lub czerwcu 1966 r. podczas spotkania się z Zygmuntem Wałęsą rozmawialiśmy na tematy wojskowe. W czasie tej rozmowy Zygmunt Wałęsa mówił, że jak przyszedł z wojska jego brat – Lech Wałęsa, to przywiózł ze sobą radiostację i pistolet z dalmierzem, oraz naboje do tego pistoletu. Mówił, że pistolet ten miał być typu „Wis”. W dalszej rozmowie informował mnie o tym, że pistolet ma zachowany na górze koło komina, określił jednocześnie, że w kominie ma skrytkę na ten pistolet.

 

Przypominam sobie, że było to w dniu 29 grudnia 1965 r. w porze wieczorowej przy kościele w Sobowie pow. Płock, Zygmunt Wałęsa pokazywał petardy, które w/g jego oświadczenia miał przywieźć jego brat Lech Wałęsa. O posiadaniu pistoletu przez Lecha Wałęsę Zygmunt mówił mi tylko jeden raz, czy mówił on fakty polegające na prawdzie, czy też zmyślił taką wersję by mi zaimponować tego nie mogę być pewnym. Z jego rozmowy wnioskuję, że fakty podane mi do wiadomości mogły polegać na prawdzie. Podczas opowiadania o posiadanym pistolecie zapytałem Z. Wałęsę na co jest mu potrzebny pistolet, on odpowiedział, że posiada pistolet tylko po to by mieć. Na temat radiostacji mówił, że mogą z bratem na niej nadawać, bo brat Lech nauczył go jak ma się z nią obchodzić.

 

Dodał, że nadawanie następuje za pomocą klucza (przycisku) wyjaśniając, że radiostacja ta jest wielkości kartonu od butów. Na temat pistoletu powiedział jeszcze, że jest on z dalmierzem i na odległość około 800 mtr. widać jest przedmiot jakby był on bardzo blisko.

 

Z Zygmuntem Wałęsą rozmawiałem tylko jeden raz na temat broni i radiostacji podczas wspomnianego spotkania. W następnych spotkaniach nigdy na te tematy nie rozmawialiśmy. Ja go nie pytałem a on nie wszczynał rozmowy mimo, że często się spotykaliśmy. Jeszcze do jesieni 1966 r. t. j.  do września. W tym czasie zerwaliśmy kontakty koleżeńskie. Powodem zerwania tych kontaktów było zachowanie się w sposób chuligański Z. Wałęsy a również wywołanie bójki z Adamem Rogozińskim, którego uderzył nożem.

 

Czy podane przeze mnie fakty, o których mówił Z. Wałęsa polegają na prawdzie, czy też są zmyślone przez niego nie mogę powiedzieć. Dla wyjaśnienia podaję, że w dużo wypadkach Z. Wałęsa lubił (kłamać) okłamywać nawet swoich kolegów, udaje bohatera, że dużo wie i umie, dużo się chwalił a gdy przyjdzie do faktu, to okazuje się, że nic nie umie. Nie jest on lubiany przez otoczenie ponieważ jest awanturnikiem, nieuczciwym i niestatecznym.

 

Na tym rozpytywanie Ob. Marka Sobocińskiego zakończono. Notatkę jako zgodną przed podpisaniem odczytano.

 

Wyjaśnił:

 

Po osobistym odczytaniu notatki jako zgodną z moimi wyjaśnieniami potwierdzam własnoręcznym podpisem.

 

Sobociński Marek

 

 

W trakcie przeprowadzonych czynności operacyjnych lipnowska SB prawdopodobnie utwierdzała się w przekonaniu, że radiostacja i pistolet, które Lech Wałęsa miał przywieść z wojska  to zwyczajny wymysł jego brata, Zygmunta. Przez ponad miesiąc od przesłuchania Marka Sobocińskego nie stworzono żadnego dokumentu obrazującego ewentualnie podjęte czynności operacyjne. Dopiero w lutym 1967 r. pojawia się kolejny dowód na to, że sprawa bynajmniej nie uległa zapomnieniu. Jest to oświadczenie Zygmunta Wałęsy (IPN BY069/258 t.18, karta 232):

 

Popowo dn. 13 II 67r.

 

Oświadczenie

Ja niżej podpisany Wałęsa Zygmunt syn Stanisława i Feliksy urodzony 13-6-1948 r. Popowo uprzedzony z art. 140

 

Oświadczam co następuje:

 

Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek rozmawiał z sąsiadami oraz kolegami na temat mego brata Lecha by ten posiadał pistolet, dalmierz czy radiostację. O tym nikomu nie mówiłem, sam również nie wiem aby takie przedmioty posiadał mój brat. Jednocześnie wyjaśniam, że gdy uczęszczałem do szkoły zawodowej to konstruowaliśmy prototyp korkowca (niby pistoletu) to zostało zniszczone. Konstruowałem z Wałęsą Z., Sobociński Marek, Wiśniewski Mieczysław.

Wałęsa Zygmunt

 

 

Pomimo braku jakichkolwiek dowodów posiadania przez braci Wałęsów broni i radiostacji 14 lutego 1967 r. kapral Stanisław Ziółkowski z posterunku MO w Dobrzyniu nad Wisłą wraz z towarzyszącymi świadkami, Kazimierzem Karbowskim i Józefem Wicińskim przeprowadził w zabudowaniach gospodarstwa Wałęsów w Popowie rewizję. Trwała ona pół godziny i w jej wyniku „żadnych przedmiotów pochodzących z przestępstwa nie znaleziono” (IPN BY 069/258 t.18, karta 232).

 

Protokół rewizji bez uwag i zastrzeżeń podpisali ojczym Lecha Wałęsy, Stanisław i brat Zygmunt.

 

Sprawa braci Wałęsów, Zygmunt i Lecha została zakończona. Jedynym tego śladem jest odręczna zapiska na maszynopisie z zeznaniem Marka Sobocińskiego:

 

Sprawa została wyjaśniona, ob. Lech Wałęsa nie posiadał żadnej broni. Należy nadal mieć na uwadze tę sprawę i kontrolować … (słowo nieczytelne)”(IPN BY 069/258 t.18, karta 228)

 

 

Powyżej opisane i cytowane dokument są jakby ilustracją słów jednego z bohaterów powieści Michaiła Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata", Wolanda o tym, że „rękopisy nie płoną”. Dociekliwy badacz wciąż może mieć nadzieję, że w licznych polskich archiwach znajdują się wciąż nieznane materiały czekające na swojego odkrywcę i dotyczące małych i wielkich epizodów naszej historii.

 

@W. Buller

 

Tekst napisany na podstawie materiałów odkrytych przez autora w archiwum bydgoskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.